27 listopada 2012

Pierwsze spotkanie


Piękny, słoneczny poranek. Słońce wpada do niewielkiego, niebieskiego pomieszczenia i budzi wszystkich do życia. Zresztą nie tylko ono. Mały błękitny ptaszek za oknem śpiewa swoją melodyjną piosenkę, wiatr cicho szumi za oknem. Godzina 7:00, dzwoni alarm budzika, ale po chwili się wyłącza. Mały chłopczyk cicho skrada się do postaci leżącej w łóżku. Czeka na odpowiedni moment i skacze.
-Halo! Pobudka, wstawaj! – krzyknął

Nastolatka powoli usiadła na łóżku. Spojrzała kątem oka na chłopca i rzuciła mu gniewne spojrzenie. Rozrzucone, kasztanowe włosy spływały jej na twarz. Wyglądała nieco groźnie, ale on się jej już nie bał. Za każdym razem, kiedy sytuacja się powtarzała uczył się przyzwyczajać do niezadowolenia swojej siostry. Teraz tylko uśmiechnął się szeroko.
-Mały diabeł!
-Mama mówi, że jestem aniołkiem.
Bez odpowiedzi zeszła z łóżka. Złapała chłopczyka na ręce i odstawiła za drzwiami trzaskając mu nimi przed nosem.
-Papa Tommy! – powiedziała w drodze do szafy. Wybrała kilka ubrań i zaczęła je przymierzać. Kiedy zdecydowała się na jeansową spódniczkę, zielone rajstopy i kolorową bluzkę, stanęła ubrana przed lustrem i przyjrzała się sobie dokładniej. Miała ładną twarz, ale przeciętną jak uważała. Mocno zielone oczy bardzo wyróżniały się spośród kolorów jej rówieśników. Czasem zastanawiała się nad szkłami kontaktowymi, ale mama szybko wybiła jej ten pomysł z głowy. Odpuściła, bo i tak zawsze wyróżniała się z tłumu. Jej styl i kolory były zupełnie inne niż tej „szaro-czarnej masy”, z którą chodziła do szkoły.
Często chciała się zmienić, ale albo nie potrafiła, albo ktoś mówił jej: „Nie zmieniaj się, bądź sobą. Taką Cię pokochają!” Nie zadziałało. Odrzucając ponure myśli zarzuciła na ramię kremową torbę wrzucając do niej kilka książek i puszkę coli. Za drzwiami do jej pokoju leżała niedbale wypisana kartka: „Głupia siostra! Wszystko powiedziałem mamie!” Grymas pojawił się na twarzy Elisy.
-Nienawidzę dzieci.
Deptąjac kolorową karteczkę biegiem minęła kuchnię chwytając po drodze kanapkę i otworzyła frontowe drzwi. Usłyszała jak ktoś zbiega po schodach, więc trzasnęła drzwiami i odeszła szybkim krokiem. Zatrzymała się dopiero, kiedy zaszła dość daleko.
-To będzie długi dzień. – westchnęła

Do klasy wszedł nauczyciel, w długim płaszczu i eleganckich spodniach. Bez słowa wyczytywał listę obecności. Kiedy skończył, przywołał gestem osobę stojącą za drzwiami. Salę wypełnił intensywny zapach męskich perfum. Szybki i stanowczy krok rozniósł się wokół. Na środku stanął wysoki blondyn o błyskotliwym spojrzeniu. Wszyscy spoglądali na niego szeptając do siebie.
-Oto nowy uczeń. Od dzisiaj będzie uczestniczył z wami w zajęciach. Proszę przyjmijcie go ciepło. – powiedział cierpko nauczyciel - Przedstaw się proszę.
-Witam wszystkich. – przyjazny, ale donośny głos uciszył wszystkich –Jestem…
W tym samym momencie drzwi do sali otworzyły się z głośnym hukiem a rozpędzona uczennica upadła wprost przed zaskoczoną klasą. Po chwili kompletna cisza zamieniła się w głośne śmiechy. Elisa zarumieniła się lekko. Nie tak miał zacząć się ten dzień. Kiedy blondyn wyciągnął w jej stronę rękę niepewnie chwyciła się jej i wstała.
-Cisza! – prawie krzyknął chłopak –Jestem Gabriel i miło mi was poznać.
Prowadząc całą czerwoną dziewczynę za rękę na tylne miejsca w klasie zakończył swoją przemowę.
-Cz-cześć. – jąknęła
Gabriel jakby dopiero zorientował się, że wciąż trzyma ją za rękę uśmiechnął się delikatnie i zwolnił uścisk.
-Witaj.
Kiedy oboje usiedli na swoje miejsca zaczęła się lekcja. Po raz pierwszy od bardzo dawna Elisa nie mogła skupić się na zajęciach. Miała niesamowicie silne wrażenie, że z nowym chłopakiem było coś nie w porządku. Ale co mogło w nim być nie tak? Był doskonały pod każdym względem! Przystojny blondyn z błyskiem w oku i zalotnym uśmieszkiem, który powalał na kolana i onieśmielał wszystkie dziewczyny. A może był zbyt doskonały by mógł być prawdziwy? Na to pytanie nie potrafiła już sobie odpowiedzieć.
Gabriel jakby czując na sobie spojrzenie odwrócił się i spojrzał jej prosto w oczy. Zaskoczona aż podskoczyła i szybko odwróciła wzrok. Podczas lekcji już więcej nie oglądała się w jego stronę.


O krawędź szkolnego muru opierał się mocno obojętny Gabriel otoczony przez grupkę zauroczonych dziewcząt i kilku zazdrosnych chłopców. Elisa z wysoko podniesioną głową minęła całe to przedstawienie nie zdając sobie sprawy, że czyjś wzrok wciąż za nią podąża. Zamyślona ruszyła w stronę parku gdzie usiadła na ławce. Torbę rzuciła obok siebie i spojrzała w niebo. Złociste promienie słońca oblały jej twarz. Uśmiechnęła się blado.
-Jak na złość wszystko jest takie piękne. – powiedziała cicho
Wiatr zaszumiał wśród drzew unosząc jej włosy lekko do góry.
-Hej. – ktoś położył lekko dłoń na jej ramieniu
Dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
-Oh przepraszam. Nie chciałem Cię przestraszyć. To ja, Gabriel, poznaliśmy się dzisiaj. – zaczął nieśmiało –Ty jesteś Elisa, tak?
-Tak.
-Wiesz, mieszkam tu od niedawna i… mogłabyś mi pokazać jakieś ciekawe miejsca? Przepraszam, że akurat Ciebie o to proszę, ale wyglądasz na bardzo miłą osobę. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli odmówisz.
Elisa otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, ale po chwili szybko je zamknęła i wpatrywała się w chłopaka z szeroko otwartymi oczami.
-Czy powiedziałem coś nie tak? – zapytał
Ona tylko wybuchnęła śmiechem. Po chwili humor udzielił się też Gabrielowi. Oboje uśmiechali się bez konkretnego powodu.
-Nie ma sprawy. – wydusiła w końcu –Tylko w tym tygodniu nie mogę… A co najbardziej chciałbyś zobaczyć?
-Muzyka! – odpowiedział szybko –Hale, place, sale, sklepy i salony! Wszystko gdzie jest muzyka.
-Chcesz kupić mp3 czy słuchawki?
-Żartujesz? Instrumenty. Kocham to!
Zdziwiona jego zachowaniem zastanowiła się chwilę. W szkole wydawał się spokojny, pełen obojętności. Osoba, która przed nią stała, z iskrami w oczach mówiła o swoim zamiłowaniu. Był… interesujący.
-Cóż, wydaje mi się, że znam kilka takich miejsc… Ale nigdy nie ciekawiło mnie to zbytnio. – odpowiedziała w końcu
-Świetnie! To umówimy się jutro w szkole. Do zobaczenia! – zakończył w biegu
-Tak, do zobaczenia…

Wieczorem brunetka po męczącym dniu rzuciła się na łóżko. Po chwili jednak oparła głowę na parapecie i wyjrzała przez okno. Na niebie lśnił srebrzysty księżyc, a na jego tle widniały miliony gwiazd. To piękny widok. Często zastanawiała się, ile ludzi patrzy na to w tej samej chwili. Ciekawe czy jutrzejszy dzień będzie podobny do dzisiejszego…
Z szuflady biurka wyciągnęła swój blok i ołówek. Zaczęła delikatnie szkicować widok za oknem. Efekt bardzo mile ją zaskoczył. Obrazek wyglądał bardzo realistycznie i miała nadzieję że to nie ostatni raz, kiedy coś takiego jej się udaje. Zmęczona oparła się na poduszce. Cisza i spokój panujące wokół sprawiły, że bardzo szybko zasnęła.