Piękny, słoneczny
poranek. Słońce wpada do niewielkiego, niebieskiego pomieszczenia i budzi
wszystkich do życia. Zresztą nie tylko ono. Mały błękitny ptaszek za oknem
śpiewa swoją melodyjną piosenkę, wiatr cicho szumi za oknem. Godzina 7:00,
dzwoni alarm budzika, ale po chwili się wyłącza. Mały chłopczyk cicho skrada
się do postaci leżącej w łóżku. Czeka na odpowiedni moment i skacze.
-Halo! Pobudka, wstawaj! – krzyknął
Nastolatka powoli
usiadła na łóżku. Spojrzała kątem oka na chłopca i rzuciła mu gniewne
spojrzenie. Rozrzucone, kasztanowe włosy spływały jej na twarz. Wyglądała nieco
groźnie, ale on się jej już nie bał. Za każdym razem, kiedy sytuacja się
powtarzała uczył się przyzwyczajać do niezadowolenia swojej siostry. Teraz
tylko uśmiechnął się szeroko.
-Mały diabeł!
-Mama mówi, że jestem aniołkiem.
Bez odpowiedzi zeszła z łóżka. Złapała chłopczyka na ręce i odstawiła za drzwiami trzaskając mu nimi przed nosem.
-Papa Tommy! –
powiedziała w drodze do szafy. Wybrała kilka ubrań i zaczęła je przymierzać. Kiedy zdecydowała się na jeansową spódniczkę, zielone rajstopy i kolorową bluzkę, stanęła ubrana przed lustrem i przyjrzała się sobie
dokładniej. Miała ładną twarz, ale przeciętną jak uważała. Mocno zielone oczy
bardzo wyróżniały się spośród kolorów jej rówieśników. Czasem zastanawiała się
nad szkłami kontaktowymi, ale mama szybko wybiła jej ten pomysł z głowy.
Odpuściła, bo i tak zawsze wyróżniała się z tłumu. Jej styl i kolory były
zupełnie inne niż tej „szaro-czarnej masy”, z którą chodziła do szkoły.
Często chciała się zmienić, ale albo nie potrafiła, albo
ktoś mówił jej: „Nie zmieniaj się, bądź sobą. Taką Cię pokochają!” Nie
zadziałało. Odrzucając ponure myśli zarzuciła na ramię kremową torbę wrzucając
do niej kilka książek i puszkę coli. Za drzwiami do jej pokoju leżała niedbale
wypisana kartka: „Głupia siostra! Wszystko powiedziałem mamie!” Grymas pojawił
się na twarzy Elisy.
-Nienawidzę dzieci.
Deptąjac kolorową karteczkę biegiem minęła kuchnię chwytając
po drodze kanapkę i otworzyła frontowe drzwi. Usłyszała jak ktoś zbiega po schodach,
więc trzasnęła drzwiami i odeszła szybkim krokiem. Zatrzymała się dopiero,
kiedy zaszła dość daleko.
-To będzie długi dzień. – westchnęła
Do klasy wszedł nauczyciel, w długim płaszczu i eleganckich spodniach.
Bez słowa wyczytywał listę obecności. Kiedy skończył, przywołał gestem osobę stojącą
za drzwiami. Salę wypełnił intensywny zapach męskich perfum. Szybki i stanowczy
krok rozniósł się wokół. Na środku stanął wysoki blondyn o błyskotliwym
spojrzeniu. Wszyscy spoglądali na niego szeptając do siebie.
-Oto nowy uczeń. Od dzisiaj będzie uczestniczył z wami w
zajęciach. Proszę przyjmijcie go ciepło. – powiedział cierpko nauczyciel - Przedstaw
się proszę.
-Witam wszystkich. – przyjazny, ale donośny głos uciszył wszystkich
–Jestem…
W tym samym momencie drzwi do sali otworzyły się z głośnym
hukiem a rozpędzona uczennica upadła wprost przed zaskoczoną klasą. Po chwili
kompletna cisza zamieniła się w głośne śmiechy. Elisa zarumieniła się lekko.
Nie tak miał zacząć się ten dzień. Kiedy blondyn wyciągnął w jej stronę rękę
niepewnie chwyciła się jej i wstała.
-Cisza! – prawie krzyknął chłopak –Jestem Gabriel i miło mi
was poznać.
Prowadząc całą czerwoną dziewczynę za rękę na tylne miejsca
w klasie zakończył swoją przemowę.
-Cz-cześć. – jąknęła
Gabriel jakby dopiero zorientował się, że wciąż trzyma ją za
rękę uśmiechnął się delikatnie i zwolnił uścisk.
-Witaj.
Kiedy oboje usiedli na swoje miejsca zaczęła się lekcja. Po
raz pierwszy od bardzo dawna Elisa nie mogła skupić się na zajęciach. Miała
niesamowicie silne wrażenie, że z nowym chłopakiem było coś nie w porządku. Ale
co mogło w nim być nie tak? Był doskonały pod każdym względem! Przystojny
blondyn z błyskiem w oku i zalotnym uśmieszkiem, który powalał na kolana i
onieśmielał wszystkie dziewczyny. A może był zbyt doskonały by mógł być
prawdziwy? Na to pytanie nie potrafiła już sobie odpowiedzieć.
Gabriel jakby czując na sobie spojrzenie odwrócił się i
spojrzał jej prosto w oczy. Zaskoczona aż podskoczyła i szybko odwróciła wzrok.
Podczas lekcji już więcej nie oglądała się w jego stronę.
O krawędź szkolnego muru opierał się mocno obojętny Gabriel
otoczony przez grupkę zauroczonych dziewcząt i kilku zazdrosnych chłopców.
Elisa z wysoko podniesioną głową minęła całe to przedstawienie nie zdając sobie
sprawy, że czyjś wzrok wciąż za nią podąża. Zamyślona ruszyła w stronę parku
gdzie usiadła na ławce. Torbę rzuciła obok siebie i spojrzała w niebo. Złociste
promienie słońca oblały jej twarz. Uśmiechnęła się blado.
-Jak na złość wszystko jest takie piękne. – powiedziała
cicho
Wiatr zaszumiał wśród drzew unosząc jej włosy lekko do góry.
-Hej. – ktoś położył lekko dłoń na jej ramieniu
Dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
-Oh przepraszam. Nie chciałem Cię przestraszyć. To ja,
Gabriel, poznaliśmy się dzisiaj. – zaczął nieśmiało –Ty jesteś Elisa, tak?
-Tak.
-Wiesz, mieszkam tu od niedawna i… mogłabyś mi pokazać
jakieś ciekawe miejsca? Przepraszam, że akurat Ciebie o to proszę, ale
wyglądasz na bardzo miłą osobę. Oczywiście nic się nie stanie, jeśli odmówisz.
Elisa otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, ale po
chwili szybko je zamknęła i wpatrywała się w chłopaka z szeroko otwartymi
oczami.
-Czy powiedziałem coś nie tak? – zapytał
Ona tylko wybuchnęła śmiechem. Po chwili humor udzielił się
też Gabrielowi. Oboje uśmiechali się bez konkretnego powodu.
-Nie ma sprawy. – wydusiła w końcu –Tylko w tym tygodniu nie
mogę… A co najbardziej chciałbyś zobaczyć?
-Muzyka! – odpowiedział szybko –Hale, place, sale, sklepy i
salony! Wszystko gdzie jest muzyka.
-Chcesz kupić mp3 czy słuchawki?
-Żartujesz? Instrumenty. Kocham to!
Zdziwiona jego zachowaniem zastanowiła się chwilę. W szkole
wydawał się spokojny, pełen obojętności. Osoba, która przed nią stała, z
iskrami w oczach mówiła o swoim zamiłowaniu. Był… interesujący.
-Cóż, wydaje mi się, że znam kilka takich miejsc… Ale nigdy
nie ciekawiło mnie to zbytnio. – odpowiedziała w końcu
-Świetnie! To umówimy się jutro w szkole. Do zobaczenia! –
zakończył w biegu
-Tak, do zobaczenia…
Wieczorem brunetka po męczącym dniu rzuciła się na łóżko. Po
chwili jednak oparła głowę na parapecie i wyjrzała przez okno. Na niebie lśnił
srebrzysty księżyc, a na jego tle widniały miliony gwiazd. To piękny widok.
Często zastanawiała się, ile ludzi patrzy na to w tej samej chwili. Ciekawe czy
jutrzejszy dzień będzie podobny do dzisiejszego…
Z szuflady biurka wyciągnęła swój blok i ołówek. Zaczęła delikatnie szkicować widok za oknem. Efekt bardzo mile ją zaskoczył. Obrazek wyglądał bardzo realistycznie i miała nadzieję że to nie ostatni raz, kiedy coś takiego jej się udaje. Zmęczona oparła się na poduszce. Cisza i spokój panujące wokół sprawiły, że bardzo szybko
zasnęła.
